Kim jestem

 

Siemandero!

 

Nazywam się Małgosia Wojciechowska i jestem skrzypaczką. Gdybym żyła przeszło sto lat temu, wołaliby na mnie skrzypczyni.

 

Moją przygodę ze skrzypcami rozpoczęłam w wieku 7 lat. Nie pochodzę z muzykalnej rodziny, więc do szkoły zostałam zapisana „na próbę”, z ciekawości, co z tego wyjdzie. Do dzisiaj mam przed oczami chwilę, kiedy weszłam do szkolnego kantorku z instrumentami i z wypiekami na twarzy wybierałam skrzypce o odpowiednim rozmiarze. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, nie mogłam wiedzieć, że połączy nas głęboka przyjaźń na całe życie.

 

Nauka gry nigdy nie była dla mnie przykrym obowiązkiem. Wręcz przeciwnie, regularnie chodziłam na zajęcia i sumiennie ćwiczyłam w domu, marząc, że występuję na prawdziwej scenie (takiej, wiesz, ze schodkami, kurtyną, no i garderobą na zapleczu). Marzenia spełniły się szybciej, niż przypuszczałam. Teraz gram, koncertuję, udzielam lekcji i ćwiczę w domowym zaciszu – tak wygląda moja codzienność. Przez ostatnie lata brałam udział w licznych festiwalach, konkursach oraz przeglądach, zdobywając wyróżnienia i nagrody. Najważniejszym z nich było dla mnie stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w dziedzinie artystycznej, które otrzymałam dwukrotnie. To właśnie wtedy poczułam, że moje starania zostały dostrzeżone i nic nie poszło na marne.

 

W wolnym czasie jestem mistrzynią organizowania czasu i przestrzeni. Relaksuję się najczęściej z wielkim kubkiem aromatycznej herbaty, wśród bliskich mi ludzi. Czytam blogi i uwielbiam polską scenę kabaretową. Najbardziej cenię Artura Andrusa, z którym łączy mnie umiejętność rymowania o niczym :)

 

Ogromną wartością są dla mnie relacje z ludźmi. Cieszę się na nauczanie, przekazywanie wiedzy oraz wspólne granie, bo to właśnie kameralistyka oraz gra w orkiestrze produkuje we mnie najwięcej hormonów szczęścia. Obecnie spełniam się zawodowo w orkiestrze Opery Wrocławskiej.

 

Miło mi, że jesteś tutaj gościem. Mogę podzielić się z Tobą moimi przemyśleniami, doświadczeniem, a także poradzić w sprawach natury muzycznej. Może nie uda nam się wypić wspólnie herbaty, ale możemy porozmawiać i wymienić się spostrzeżeniami, do czego gorąco zachęcam.

 

Chciałabym, aby coraz więcej osób żyło z przekonaniem, że skrzypce są spoko. Bo są! :).